Victoria apartament, noclegi

warto zobaczyć...

 

1) Muzeum Sportu i Turystyki w Karpaczu

gromadzi eksponaty, dokumenty i wszelkie pamiątki związane z rozwojem sportu, turystyki i ochroną przyrody. Posiada ono interesujące zbiory i ciekawie urządzoną ekspozycję muzealną.
Wystawa stała obejmuje trzy działy:
1. Geneza i rozwój turystyki w Karkonoszach
Zgromadzone tu eksponaty i fotogramy dokumentują najważniejsze przejawy działalności gospodarczej: pracę górników, hutników, drwali, pasterzy i zielarzy. Wszyscy oni przecierali szlaki dla przyszłych turystów. Dawne ryciny i oryginalny sprzęt informują o specyficznych sposobach podróżowania w Karkonoszach w XIX w., m.in. o noszeniu turystów w góry w specjalnych lektykach. Pierwsze przewodniki podkreślają rolę uzdrowiska w Cieplicach w rozwoju turystyki. Zgromadzone są tu wybrane wpisy z ksiąg pamiątkowych wykładanych w schroniskach (XVIII i XIX w.) i Księga Śnieżki. Szczególne miejsce zajmują pamiątki wybitnego poety i dramaturga, eksponowane w dziale „Tadeusz Różewicz w Karkonoszach”.
2. Rozwój sportów zimowych
Karkonosze są regionem, w którym rozwinęły się głównie sporty zimowe – wśród nich saneczkarstwo. Po II wojnie światowej Karpacz stał się centrum sportu bobslejowego i saneczkowego w Polsce. W Karkonoszach organizuje się również wiele zawodów i rajdów narciarskich. Ożywioną działalność prowadzą alpiniści. Eksponaty zgromadzone w tym dziale pozwalają prześledzić rozwój sprzętu sportowego, poczynając od najstarszych egzemplarzy nart, karpli, sanek i bobslejów. Znajduje się tu również wiele trofeów sportowych wybitnych zawodników, a także dokumentów i pamiątek osobistych zasłużonych działaczy.

3. Ochrona przyrody
Środowisko przyrodnicze Karkonoszy przedstawiają różnorodne eksponaty i barwne diapozytywy umieszczone w sali wystawowej oraz alpinarium, które otacza Muzeum

Ekspozycje czasowe

Obok wystawy stałej, w sali na I piętrze, prezentowane są tematyczne ekspozycje czasowe zgodne z programem działalności Muzeum.

 

MUZEUM SPORTU I TURYSTYKI W KARPACZU
58-540 KARPACZ, ul. M. Kopernika 2, tel. 075 76 19 652
Muzeum czynne codziennie (z wyjątkiem poniedziałków)
w godzinach 9.00 - 17.00

www.muzeumsportu.dolnyslask.pl

 


2) Świątynia WANG w Karpaczu

Kościół Wang został zbudowany na przełomie XII i XIII w. w południowej Norwegii, w miejscowości Vang, położonej nad jeziorem Wang (norw. Vangsmjösa) i stąd wywodzi się jego nazwa. Podobnych drewnianych świątyń zbudowano w tym okresie około 1000. Po dzień dzisiejszy zachowało się ich w Norwegii tylko 31 oraz jedna w Karpaczu Górnym. W XIX w. kościółek Wang okazał się za mały i wymagał kosztownej naprawy. Postanowiono go sprzedać, gdyż potrzebne były pieniądze były na spłatę pożyczki zaciągniętej na budowę nowej świątyni. Ten cenny zabytek architektury Wikingów, został zakupiony za 427 ówczesnych marek przez króla pruskiego Fryderyka Wilhelma IV, dzięki staraniom zamieszkałego w Dreźnie norweskiego malarza prof. Jana Krystiana Dahla. Po sporządzeniu dokumentacji przez królewskiego architekta, obiekt rozebrano na części i w skrzyniach przewieziono w 1841 r. statkiem do Szczecina, a następnie do Muzeum Królewskiego w Berlinie. Jednak król zrezygnował z postawienia kościoła na Wyspie Pawiej koło Berlina i zaczął szukać dla niego innego miejsca. Dzięki zabiegom hrabiny Fryderyki von Reden z Bukowca, wiosną 1842 roku przeniesiono kościółek w Karkonosze, aby mógł służyć ewangelikom mieszkającym w Karpaczu i okolicach. Daleką podróż odbył barkami rzecznymi - Odrą i 9 wozami konnymi. Miejsce pod budowę podarował hrabia Christian Leopold von Schaffgotsch z Cieplic. Jest to zbocze Czarnej Góry (885m n.p.m.), które znajduje się w połowie drogi z dolnego Karpacza na Śnieżkę. Aby uzyskać kilkaset metrów kwadratowych parceli budowlanej pod kościół, plebanię, szkołę i cmentarz, rozsadzano skały oraz wzniesiono sześciometrowy mur oporowy. Dnia 2 sierpnia 1842 r. król Fryderyk Wilhelm IV osobiście dokonał położenia kamienia węgielnego, a dwa lata później 28 lipca 1844 r. nastąpiło uroczyste otwarcie i poświęcenie kościoła w obecności króla i jego małżonki, księcia holenderskiego Fryderyka i wielu innych znanych osobistości. Z wieży tego najwyżej położonego na Śląsku kościoła po raz pierwszy rozbrzmiały dzwony.

Kościół Wang został wzniesiony na wzór najlepszych przykładów skandynawskiego drewnianego budownictwa sakralnego i stanowi bezcenne dzieło dawnej sztuki nordyckiej. Zbudowano go na wzór łodzi Wikingów bez użycia gwoździ, tylko za pomocą drewnianych kołków i zaciosów. Świątynia wykonana jest z sosny norweskiej, która nasycona żywicą, wykazuje niezwykłą trwałość. Odrzwia zewnętrzne zwracają uwagę swymi półkolumnami, ozdobionymi plątaninami węży i roślin. Na kapitelach stoją stylizowane lwy, występujące w symbolicznej roli stworów strzegących bram. Zadziwiające jest to, że już w tamtych czasach, przy ubóstwie technicznych przyrządów: krzemienia, rogu i ości - można było tak misternie wystylizować ich głowy, nogi i włosy. W odróżnieniu od pozostałych zwrócone są na zewnątrz.

Wiek portalu południowego, znajdującego się po prawej stronie, określa charakterystyczne zwieńczenie odrzwi, ilustrujące liść kończyny w przekroju, co wskazuje na XII wieczne pochodzenie portalu. W górnych narożnikach obu portali umieszczono uskrzydlone smoki, rozrywające poziomo położoną ósemkę. Scena ta symbolizuje odwieczną i nieskończoną walkę dobra ze złem. Natomiast znajdujący się po przeciwległej stronie portal północny wyrzeźbił Eindridi w I połowie XII wieku. Świadczy o tym napis runiczny umieszczony na marginesie odrzwi. Runy były to znaki pisma zgłoskowego, używane w początkach naszej ery przez ludy Europy północnej i północno - zachodniej. Znaki te ryto przeważnie w kamieniu, metalu, kości i drewnie. Powstały prawdopodobnie poza obrębem kultury łacińskiej. Wzorowano je na alfabecie greckim lub łacińskim. Najdłużej, bo aż do XIX wieku, utrzymały się one wśród narodów skandynawskich, jako pismo chłopskie i zdobnicze. Wyraz "run", czyli tajemnica, miał oznaczać pismo tajemne. W Norwegii znajduje się mniej więcej 1.600 napisów runicznych. Pismo runiczne, znajdujące się na portalu w kościele Wang, było bardzo różnie tłumaczone. Najprawdopodobniej napis ten brzmi: "Eindridi rzeźbił (portal), chudy palec, syn Olafa złego." Zapis jest więc sygnaturką artystyczną. Rzeźbiarz, który stworzył ten portal, nazwał się Eindridi; nazywano go "chudopalcym" (z artystycznymi palcami?) i był synem pewnego złego Olafa. Na półkolumienkach, będących ozdobną ramą drzwi, wyrzeźbiono twarze Wikingów -wojowników o wysuniętych rozdwojonych językach - symbolizujących przekazywanie wiedzy i mądrości następnym pokoleniom. Dziełami prawdziwej sztuki są również rzeźbione w stylu bizantyjskim górne części kolumn z XII wieku, tzw. kapitele, zdobione postaciami zwierząt, roślinami i maszkaronami. Cztery kolumny stojące w środku nawy głównej oraz boczne mogły służyć jako maszty w łodziach Wikingów. Pozostałe, stojące przed ołtarzem, przedstawiają zwycięstwo Dawida nad Goliatem oraz proroka Daniela w jaskini lwów. Zostały one zrekonstruowane przez nieprzeciętnego rzeźbiarza Jakuba z Janowic. Jego dziełem jest wykonany w 1844 r. z jednego pnia dębowego krzyż i postać Chrystusa w drewnie lipowym z 1846r. Po obu stronach ołtarza, stworzonego w 1980 r. przez Ryszarda Zająca, stoją na postumentach dwa kandelabry. Przedstawiają one łabędzia- symbol wierności i serce - symbol miłości. Świece na tych norweskich świecznikach są zapalane tylko podczas ślubów. Świątynia Wang znana jest szeroko, jako kościół szczęśliwych małżeństw.

 

Chrzcielnica (barok dolnośląski) wykonana ok. 1740 r. pochodzi z rozebranego kościoła w Dziećmorowicach koło Wałbrzycha.

 

Ambona została wykonana z drewna przywiezionego z Norwegii. Pochodzące z 1904 roku dwie tablice na numery pieśni śpiewanych podczas nabożeństwa umiejscowione są na ścianach.

 

Świątynia otoczona jest krużgankiem, który izoluje ją przed zimnem. Dawniej było to miejsce zostawiania broni i sieci, a w okresie średniowiecza pokuty. Światło pada do kościoła przez 174 okienka oszklone gomółkami. Po wyjściu z kościoła widać bardzo charakterystyczne ozdoby dachu świątyni. Szczyty dachowe zdobią sterczyny - wypusty w kształcie otwartych smoczych paszcz, co upodabnia je do charakterystycznych dekoracji łodzi Wikingów. Karkonoski kościół Wang jest przykładem przenikania elementów pogańskich do chrześcijaństwa skandynawskiego. 24 metrowa wieża zbudowana ze śląskiego granitu chroni kościółek przed ostrymi podmuchami wiatru, który wieje od strony Śnieżki. Przed wejściem do kościoła znajduje się fontanna, do której turyści wrzucają monetę, w nadziei, że jeszcze wrócą do tego pięknego miejsca. Na zachodniej skarpie król Fryderyk Wilhelm IV postawił w 1856 r. płytę pamiątkową, poświęconą hrabinie von Reden z jej podobizną w medalionie i z epitafium. Na dziedzińcu kościoła stoją także budynki plebanii, wybudowane dla potrzeb miejscowej Parafii Ewangelicko- Augsburskiej, w których można wynająć pokoje gościnne. W Kaplicy Misji Chrześcijańskiej otrzymacie Państwo Pismo Święte, Biblię dla dzieci, literaturę chrześcijańską, album o kościele Wang, widokówki oraz pamiątki związane z kościołem Wang. Obok tej księgarni znajduje się rzeźba przedstawiająca wskrzeszenie Łazarza, wykonana w 1994 r. z jednego pnia dębowego przez Ryszarda Zająca. Obok kościoła znajduje się punkt medyczny Diakonii Wang oraz przebiegają główne szlaki turystyczne w Karkonoszach.

Nabożeństwa w kościele Wang odprawiane są dla Parafian i turystów w niedziele i święta o godz. 10.00., w pierwszą niedzielę miesiąca ze Spowiedzią i Komunią Świętą. W nabożeństwach w języku niemieckim turyści mogą uczestniczyć od połowy maja do września o godz. 9.00.

www.wang.com.pl


3) Muzeum Zabawek

Założycielem niezwykłego muzeum w Karpaczu jest Henryk Tomaszewski znany wielu jako twórca Wrocławskiego Teatru Pantomimy. Urodził się 20 listopada 1919 roku w Poznaniu, ale swoje życie związał z Wrocławiem. Stworzył teatr, jakiego nikt przed nim i po nim nie zrealizował, Teatr Pantomimy. Jego widowiska zadziwiały choreograficznym kunsztem i plastyczną urodą. Henryk Tomaszewski opracował swój własny system pracy, indywidualne metodyęystem pracy, indywidualną i technikę. Wychował sobie mimów i widzów, nieprzyzwyczajonych do odbioru tej nieznanej w Polsce sztuki. Sam tworzył scenariusz, szukał odpowiedniej ilustracji muzycznej. Powstał teatr autorski, unikatowy, wykreowany w wyobraźni jednego twórcy. Współpracował on z najwybitniejszymi polskimi artystami – Zofią de Ines, Franciszkiem Starowieyskim, Krzysztofem Pankiewiczem, Kazimierzem Wiśniakiem. Do jego największych osiągnięć należą takie spektakle jak: „Gilgamesz”, „Odejście Fausta”, „Sen nocy listopadowej”, „Menażeria cesarzowej Filissy”, „Hamlet, ironia i żałoba”. Henryk Tomaszewski reżyserował również w teatrze dramatycznym. Do najwybitniejszych jego osiągnięć zaliczono inscenizacje dramatów Stanisława Wyspiańskiego „Protesilasa i Laodamię” w Teatrze Polskim we Wrocławiu i w teatrze im. Norwida w Jeleniej Górze (1979) oraz „Legendę” w Teatrze Dolnośląskim w Jeleniej Górze (1972) oraz prapremierowe wystawienie „Gry w zabijanego” Eugene’a Ionesco (1973) na scenie wrocławskiego Teatru Polskiego.

 

Dopełnieniem jego teatralnych pasji było kolekcjonerstwo traktowane z taką samą starannością. We wszystkich miejscach, w których wstępował, kupował zabawki. Nie był zwyczajnym kolekcjonerem, dlatego w muzeum, które założył w 1995 r. w gablotach w kształcie stylowych kamienic zamieszkują lalki. A kto znajdzie się w ich mieście, wejdzie na uliczkę pełną sklepów, kawiarni. Minie teatr, piekarnię, aptekę.

 

Zabawki pokazane w gablotach zaprojektował i ręcznie malował znany krakowski scenograf, jednocześnie autor scenografii do wielu przedstawień Tomaszewskiego – Kazimierz Wiśniak. Tło każdej półki zostało pięknie wymalowane, tworząc bajkową scenerię, w której żyją lalki i odgrywają sceny „z życia wzięte”. Troskliwie dobrane akcesoria podkreślają realizm poszczególnych scen. Niczego tu nie brak. Jest salon z fotelami obitymi pluszem, fortepian. Kuchnia jest pełna garnków i talerzy. W łazience widzimy porcelanową wannę z kurkami, mydło, ręczniki, tarkę. Życie w miniaturze wcale nie toczy się na niby. W salonie przy maleńkim fortepianie gra laleczka. Odrobina naszej wyobraźni to wszystko zobaczyć i zrozumieć.

 

Oto niania usiadła na ławce, a dziecko próbuje wydostać się z wózka. Opodal w ogródku suszy się bielizna, przyczepiona maleńkimi drewnianymi spinaczami. Uroda świata jawi się w takich zatrzymanych fragmentach rzeczywistości.

 

Trzej dziewiętnastowieczni japońscy wędrowcy siedzą pogrążeni w głębokiej zadumie. Obok nich znajduje się dumna japońska para cesarska. Dziewczynka z epoki wiktoriańskiej akompaniuje na pianinie śpiewającemu rodzeństwu. Portugalski ksiądz i hiszpańska zakonnica szykują się do nabożeństwa przy kopii ołtarza z katedry na Wawelu., Obok nich przystanął ministrant. Zygmunt August i Barbara Radziwiłłówna przystanęli obok Jana III Sobieskiego i Marysieńki. Marionetka Orlanda Szalonego zawisła na sznurku obok smutnego Pierrota. Rosyjski pajacyk z XIX w. siedzi samotnie pod ścianą. Stuletni aktor teatru Kabuki pochyla się w ukłonie przed nieobecną publicznością. „Teddy bears”. Pluszowe misie, które swe imię zawdzięczają prezydentowi Teodorowi Rooseveltowi, wypełniły całą gablotę.

 

Lalki wykonane zostały z najrozmaitszych materiałów. Są wśród nich szlachetne niemieckie lale o zamyślonych biskwitowych buziach, biedermeierowskie porcelanowe damy, woskowe niemieckie anioły, czeskie lalki z liści kukurydzy i eskimoskie o kamiennych twarzach, gliniane holenderskie stare kobiety, lalki celuloidowe oraz zabawki blaszane. Król Olch z ballady Goethego zrobiony jest z ręcznie malowanej na kolorowo cyny. Japońska para cesarska ma twarze pokryte masą wykonaną z mielonych muszli ostryg. Przekupki z lat trzydziestych wykonane są z lnu. Drewniana lalka Matrioszka stała się symbolem zabawki rosyjskiej. Cechuje ją gruszkowaty kształt i barwna kolorystyka.

 

Henryk Tomaszewski opowiadał o każdej z zabawek, każda ma swoją ciekawą historię. Figurkę z terakoty wytargował w paryskim antykwariacie. Na oczach zdumionej sprzedawczyni odegrał pantomimę, wyjaśniając kolegom stojącym za wystawową szybą, że nie może kupić tak drogiej zabawki. Zachwycona występem kobieta obniżyła cenę. Celuloidową ładną starą laleczkę kupił w Poznaniu w klinice lalek, gdzie „oko się wprawia i rzęsy przykleja”.

 

Warto przyjść do Muzeum Zabawek ze zbiorów Henryka Tomaszewskiego i obejrzeć oryginalną scenerię, przyjrzeć się unikatowemu zbiorowi zabawek z całego świata. Ta wizyta na pewno pobudzi wyobraźnię dziecka, a nam dorosłym, pozwoli powrócić na chwilę w świat dzieciństwa. W Muzeum można również obejrzeć wystawy czasowe związane z tematyką zabawki i dziecka.

MIEJSKIE MUZEUM ZABAWEK
ul. Karkonoska 5, 58-540 KARPACZ
tel. 075 76 18 523

Godziny otwarcia Muzeum:

wtorek: 10 - 17:30 od V - X 9 - 17:30
środa 9 - 15:30
czwartek 9 - 15:30
piątek 9 - 15:30
sobota 10 - 16:30
niedziela 10 - 16:30

Muzeum nieczynne dla zwiedzających:
w każdy poniedziałek oraz 1.I, 6.I, Boże Ciało, 1.XI, 11.XI, 25.XII


4) Dom Wczasowy "Chrobry" - TRAGARIA

Dzieje tragowania turystów w lektykach u stóp Śnieżki liczą sobie już ponad 300lat.

 

W wydanym w latach 50. XIX wieku opisie Karkonoszy K.F.Moscha znaleźć można krótką informację o nieznanej z imienia i nazwiska kobiecie, która w drugiej połowie XVII w. kazała się nieść na krześle w góry z Karpacza Górnego. W tym opisie brak jednak dokładnych informacji. Wiemy za to na pewno, że w roku 1697, a dokładnie 31 sierpnia hrabia Krzysztof Leopold Schaffgotsch w towarzystwie 20-osobowej świty składającej się z leśników, stolnika, kamerdynera, kucharza, 2 hajduków a nawet zabranego do walki z Duchem Gór egzorcysty ojca Eustachiusza z zakonu franciszkanów, a także "poddanych, którzy nieśli jego Ekscelencję grafa oraz prowizję i inne potrzebne rzeczy", dotarł na szczyt najwyższej góry Sudetów.

 

Z czasem, kiedy wzrosło zapotrzebowanie na świadczone przez tragarzy lektyk usługi, Karpacz z racji swojego położenia, stał się centrum tragarskim w Karkonoszach. W 1844 roku wędrujący na Śnieżkę turyści mogli skorzystać tutaj z usług 5 przewodników, 8 tragarzy lektyk i 7 pomocników tragarzy. Reprezentowali oni różne zawody, spośród nich 12 było dniówkarzami, a 2-stolarzami. Znaleźli się wśród nich także: wiejski sędzia, krawiec łaciarz, tkacz, kramarz, szewc łaciarz, a nawet zielarz.

 

Udoskonalano również sam sprzęt tragarski. Przestało nim być już proste krzesło, ze zwykłym siedziskiem oraz z jakkolwiek doczepionymi drągami. Zastąpiono je drewnianym fotelem ze specjalnymi podłokietnikami, na których mógł się wesprzeć niesiony pasażer podczas pokonywania bardzo trudnych odcinków górskich bezdroży, równocześnie zabezpieczały one przed wypadnięciem. Tak wykonaną konstrukcję umieszczano na dwóch drągach wykonanych najczęściej z jesionowego drewna, specjalnie struganego, by zwężając ku końcom, zakończyć je gałką zabezpieczającą rękę tragarza przed ześlizgnięciem się. W każdej chwili można było je odczepić, wysuwając z przytwierdzonych do fotela okrągłych zacisków. Dla większej wygody tragowanego turysty mocowano na sznurach podnóżek dla nóg. Pomiędzy drągami tragarze montowali specjalne pasy ułatwiające noszenie całego ciężaru na barkach. Warto wspomnieć, że ostatnią karkonoską lektykę odkryto w latach 80-tych XX wieku, w nieistniejącym już obecnie domu o niemieckiej nazwie "Villa Bertha" w Karpaczu Górnym, na miejscu którego stoi dzisiaj niewykończony budynek "Paradaise II" przy ulicy Strażackiej.

 

Pochodząca z przełomu XIX i XX wieku karpaczańska lektyka trafiła do zbiorów Muzeum Sportu i Turystyki w dość ciekawych okolicznościach. W lutym 1985 roku u dyrektora muzeum zjawił się mieszkaniec Karpacza, oferując do sprzedaży dwa drągi. Pan Z. Kulik, zorientowawszy się, jaki obiekt ma przed sobą, od razu zadał pytanie:

 

- A gdzie siedzisko?

 

Zaoferował możliwość kupna owych drągów, ale tylko razem z siedziskiem. W krótkim czasie dostarczono już kompletną lektykę i za sumę 20,000 ówczesnych złotych nowy nabytek muzealny znalazł swoje miejsce na stałej wystawie poświęconej historii rozwoju turystyki w Karkonoszach.

Chrobry Dom Wczasowy FWP

ul. Konstytucji 3 Maja 73, 58540 Karpacz


Zapora na Łomnicy

Łomnica jest jedną z najdzikszych i najniebezpieczniejszych górskich rzek Karkonoszy o długości 20 km. W górnym odcinku średni spadek wód wynosi 72 promile, w dolnym odcinku jest on siedmiokrotnie mniejszy. Już w średniowieczu jej koryto i dolinę przemierzali Walończycy w poszukiwaniu złota i kamieni szlachetnych. Jest ona bardzo kapryśna i zdradliwa. Podczas powodzi w 1897 zniszczyła wiele domów, dróg i gospodarstw rolnych, a nawet linię kolejową.

W ramach wielkiego programu przeciwpowodziowego latach 1910-1915 koryto rzeki uregulowano i obudowano na wielu odcinkach. Wzniesiono zapory przeciwrumowiskowe. Jedna z nich utworzyła malowniczy zalew oraz atrakcyjny dla turystów wodospad. Skuteczność zapory została potwierdzona podczas „Powodzi Tysiąclecia” w 1997 roku.


6) Lipa Sądowa

W starożytnej Grecji lipa symbolizowała niewinność, czystość i nadzieję. Była poświęcona Afrodycie, scytyjscy wróżbiarze potrafili przepowiadać przyszłość z kory lipowej. Rozszczepiali ją na trzy części i nawijali wokół palca, potem odwijali i powtarzając tą czynność wróżyli.

Lipa w czasach przedchrześcijańskich była świętym drzewem dla Słowian i Germanów. Uważano, że chroni ona przed złymi mocami i piorunami. Pod jej konarami odbywano narady wojenne, sądy i obrzędowe tańce. Lipę sadzono w centralnym miejscu osady, a także na grobie ukochanej osoby, by rojnie brzęczały pszczoły, a ptaki śpiewały swoją pieśń na chwałę zmarłego Pod nią zawierano małżeństwa, sprawowano sądy. Starych drzew nie można było ścinać pod groźbą śmierci, uchodziły one bowiem za dobre drzewa. Po wprowadzeniu chrześcijaństwa sadzono je przy świątyniach i na cmentarzach, przy większych okazach tego drzewa umieszczano kapliczki, krzyże i obrazy. Z lipy wytwarzano wiele sprzętów domowych. Wymoczone łyko służyło do wyrobu koszy, naczyń, cedzideł, mebli, sprzętów potrzebnych do gospodarstwa domowego. Z jej drewna wykonywano ule, ponieważ pszczoły lubiły ten zapach, a także rzeźby. Wiele z nich przetrwało do naszych czasów i są otoczone kultem. Z łyka przede wszystkim pleciono chodaki. Węgiel drzewny otrzymany z lipy wykorzystywano do wyrobu węgla rysunkowego i prochu strzelniczego. Na przednówku z kory drzewa robiono mąkę i wypiekano chleb zwany „pachaną”. Był to znany w medycynie ludowej skuteczny środek napotny i wykrztuśny, stosowany przy przeziębieniach, grypie, ospie, bólach gardła, katarze. Kwiaty lipy dostarczały nektaru dla pszczół i były od wieków cenionym lekiem ludowym.

Rozwijające się w Kowarach górnictwo i hutnictwo żelaza wymagało olbrzymich ilości drewna i węgla drzewnego-podstawowego wówczas surowca energetycznego. W tym celu na terenie obecnego Karpacza wycinano coraz to większe obszary lasu. Zgodnie ze starą tradycją kurzacy i drwale mieli się osiedlać na Krzywej Górze, na wzniesieniu leżącym pomiędzy Łomniczką i Łomnicą. Miało to miejsce w połowie XVI wieku. Pierwsze gospodarstwo powstało prawdopodobnie na miejscu obecnego „Bachusa”. Od początku XVII wieku w osadzie było już 20 zamieszkałych na stałe domów. W wieku XVI i na początku wieku XVII na terenie obecnego Karpacza, obok już istniejących szałasów drwali i węglarzy, zaczęły powstawać większe skupiska bud pasterskich. W roku 1599 w Karpaczu było 25 domostw. Od 1602 w Karpaczu pod rozłożystą, okazałą lipą stojącą naprzeciwko obecnej restauracji „BACHUS”, odbywały się wójtowskie sądy i od tego czasu drzewo to nazywano „lipą sądową”. Obecnie lipa jest objęta ochroną konserwatorską. Uznana jest za pomnik przyrody, ma około 5 m obwodu i liczy sobie ponad 150 lat.


7) Miejsce anomalii grawitacyjnej

Kiedy ponad 300 lat temu Isaac Newton odpoczywał w sadzie i słynne jabłko spadło mu na głowę, nie przypuszczał, że od odkrytego wtedy przez niego powszechnego prawa grawitacji będzie można znaleźć pewne szczególne wyjątki.

Grawitacja jest powszechna, działa na całej kuli ziemskiej i o jej sile każdy może się przekonać. Wystarczy spróbować wnieść kilkunastokilogramowy pakunek na czwarte piętro. Są jednak na Ziemi takie miejsca, w których można stwierdzić odstępstwa od prawa grawitacji. Pusta butelka, bądź puszka, rozlana woda, samochód z wyłączonym silnikiem toczą się samodzielnie, bez żadnej przyczyny, w stronę szczytu wzniesienia. Takie anomalie występują w różnych punktach Ziemi. W Australii, na Barbados, w Brazylii, w pobliżu Gold Hill w Kanadzie, w prowincji Gansu w Chinach, w Languedoc we Francji, w Niemczech, Grecji, Irlandii, a także niedaleko letniej rezydencji papieży nad Jeziorem Albańskim na Via del Laghi we Włoszech i w Polsce, na drodze prowadzącej do wsi Żar w Beskidzie Małym. W Sudetach również można spotkać wiele ciekawych i rzadko występujących zjawisk.

Miłośnicy niezwykłych atrakcji mogą je zaobserwować W Karpaczu na pewnym odcinku ulicy Strażackiej, od ulicy Karkonoskiej w kierunku „Dzikiego Wodospadu” za hotelem Piecuch, a przed mostem na Łomnicy. Choć wydaje się, że droga w tym miejscu opada łagodnie w kierunku Łomnicy, na prostym odcinku drogi samochody z wyłączonym silnikiem same podjeżdżają pod górę. Turysta, który przeprowadzi proste eksperymenty fizyczne polegające na wylewaniu wody na ulicę, przekona się, że płynie ona wbrew prawom grawitacji do góry. Podobnie jest z butelkami, piłkami czy też puszkami, które toczą się prosto ku wniesieniu.

Przewodnicy sudeccy od wielu już lat, kiedy przyjeżdżają w to miejsce z autokarami z turystami, proszą kierowców autobusów o wyłączenie w tym miejscu silnika, a następnie wrzucenie jałowego biegu. Jakież jest zaskoczenie wśród wszystkich, kiedy to po chwili pojazd powoli, a później nieco szybciej sam podjeżdża pod górę.

Zdaniem wielu naukowców - to zwyczajnie iluzja optyczna. Otaczający wzgórza krajobraz, zakrzywiony horyzont, sprawiają, że to, co w rzeczywistości jest opadającym zboczem, postrzegamy jako drogę pod górę. Brak odpowiedniego punktu odniesienia nie pozwala właściwie ocenić kształtu podłoża.

Według przeprowadzonych w tym miejscu badań na ulicy Strażackiej istnieje strefa anomalii, w której grawitacja jest mniejsza o 4 %.

Sprawdź sam!


8) Sztolnie w Kowarach - 7 km od Karpacza

Na przełomie XVIII i XIX wieku u stóp Śnieżki nastąpił największy rozwój górnictwa. Prowadzone na terenie Płóczek, Karpacza, Sowiej Doliny i Kotła Łomniczki roboty górnicze zakrojone były na szeroką skalę. Na terenie dzisiejszego miasta powstało kilka kopalń.

Pierwszym pisanym oficjalnym dokumentem, który potwierdza istnienie w mieście u stóp Śnieżki kopalni, jest znajdująca się ongiś w wrocławskiej Królewskiej Bibliotece Państwowej krótka notatka z 8 października 1713 roku, z której wynika, że w 1712 roku w Karpaczu /Cromhübel und Plagnitz/ została uruchomiona kopalnia srebra. Prawdopodobnie zaistniała ona dzięki Bernardowi Koburgowi, który otrzymał od cesarzowej regentki Elżbiety w roku 1711 koncesję na prowadzenie tutaj robót górniczych oraz prawo do rozpoczęcia działalności poszukiwawczej i wydobywczej w masywie Śnieżki. Prace wydobywcze trwały do roku 1720, kiedy to zostały przerwane z powodu prawdopodobnego wyczerpania się złóż srebra. Roboty górnicze były prowadzone między innymi, w trzech miejscach na Karpatce oraz w dwóch nad Dzikim Potokiem na południowym zboczu Strzelca. Znajdowała się tam sztolnia o długości 70 m, na której końcu znaleziono cyfrę 74, wskazywała rok zakończenia robót górniczych przypadający ponoć na rok 1774.

W 1750 roku utworzono w Karpaczu kolejne gwarectwo, o nazwie „Segen Gottes”, które prowadziło roboty górnicze na prawym brzegu Łomnicy na wysokości Księżej Góry. Najpierw wydrążono szyb o głębokości 36 m, następnie sztolnie w stoku. Z powodu błędu w pomiarach i mimo wydrążenia prawie 300 m chodnika zaistniała konieczność założenia kunsztu wodnego w celu odwodnienia niżej położonych partii kopalni. W uzyskanej galenie na 50 kg ołowiu znajdowano 8 łutów srebra /ok.100 g/ i 1 dukat złota. Po dokonaniu dokładniejszej próby, na większej ilości rudy okazało się, że zawiera ona tylko 10 funtów/40 kg/ ołowiu, których 50 kg zawiera 6 łutów /ok. 80 g / czyli 0.1-0,2% srebra. Gwarectwo działało do roku 1763. W "Schlesiche Provinzialblättern" z roku 1797 spotykamy informacje o niejakim górniku Zenkerze, który gwarantował udziałowcom dotarcie do gór srebra ukrytych pod ziemią w Karpaczu.

Pomysł górnika Zenkera nie znalazł aprobaty wśród karpaczańskich laborantów, więc postanowił on powołać gwarectwo spośród mieszkańców okolicznych miejscowości. Nowopowstałą kopalnię nazwano adekwatnie do pokładanych w niej nadziei „Kuppe der Hoffnung” i robotami kierował dyrektor pan Zenker.

Roboty górnicze doprowadziły do powstania sztolni o długości 180m. Wejście do kopalni zostało zniszczone podczas budowy drogi do zbudowanego pod koniec XIX wieku jednego z hoteli

Sztolnie w Kowarach
Na zwiedzających czekaję niebywałe doznania w wyrobiskach sztolni poszukiwawczej nr 9. Intensywne prace doprowadziły do powstania podziemnej trasy turystycznej, która stanowi skansen tradycji górniczych i technik wydobywczych. W trakcie przejścia chodnikami wyrobisk, czy labiryntem Uranosa zobaczymy jedyny w swoim rodzaju Skarbiec Walonów - zbiór minerałów, szlachetnych kamieni, kruszców i kopalin pochodzących z kolekcji Sudeckiego Bractwa Walońskiego.
W innym miejscu poznamy dzieje pierwszych eksplorerów Karkonoszy, ich narzędzia i tajemne znaki ukryte w walońskim safesie. Przyjrzymy się pracy górników, prześledzimy rytm pozyskiwania i transportu urobku, doświadczymy emocji towarzyszącym im w ich trudnej pracy. Nie zdradzamy wszystkich atrakcji czekających turystów, którzy zechcą wejść do świata podziemi we wnętrzu góry Sulicy. Jedną z nich jest woda "Potencjałka", wysoko ceniona przez panów i panie. W świecie podziemnych wyrobisk o niepowtarzalnym klimacie magia towarzyszy na każdym kroku, odczuwają ją zwłaszcza osoby wrażliwe, utalentowane, u których pobyt w Sztolniach Kowarskich pobudzi inwencję twórczą...... kto wie jakie jeszcze możliwości kryją te podziemia Więcej o Sztolniach na stronie: www.sztolniekowary.pl


9) Park Miniatur Zabytków Dolnego Śląska w Kowarach

W Kowarach, na terenie fabryki dywanów, powstał Park Miniatur Zabytków Dolnego Śląska. Celem tego przedsięwzięcia jest stworzenie atrakcji turystycznej, jak również centrum informacyjnego euroregionu.

Odwiedzający ten Park mają możliwość zapoznania się z obiektami zabytkowymi takimi jak pałace, klasztory, kościoły, starówki miast dolnośląskich itp., odwzorowanymi dokładnie w skali l:25. Informacje oprowadzających, jak również opisy przeszłości obiektów, zaznajamiają zwiedzających z ich walorami historycznymi. Modele te są wykonane najnowszymi metodami technicznymi, z materiałów odpornych na oddziaływanie warunków atmosferycznych, co umożliwia wystawianie tych modeli w parkowym otoczeniu. Zieleń, naturalne otoczenie, jak również filigranowe odtworzenie szczegółów, bardzo uatrakcyjniają i tak już piękne zabytki naszego regionu.

W chwili obecnej gotowe są następujące miniatury zabytków:

  • Pałac i letnia rezydencja Królów Pruskich w Mysłakowicach
  • Kościół Królów Pruskich w Mysłakowicach
  • Świątynia "Wang"
  • Pałac Myśliwski w Bożkowie
  • Dom Gerharda Hauptmanna
  • Starówka Jeleniej Góry
  • Kościół Św. Maternusa z Lubomierza
  • Ratusz i kamieniczki Lubomierza
  • Pałac w Łomnicy
  • "Dom Wdowy" w Łomnicy
  • Schronisko "Szwajcarka"
  • Obserwatorium na Śnieżce
  • Kaplica św. Wawrzyńca na Śnieżce
  • Pałac "Boberstein"
  • Pałac w Karpnikach
  • Dębowy Pałacyk w Karpnikach
  • Pałac w Dąbrowicy
  • Pałac w Wojanowie
  • Ratusz w Kowarach
  • Opactwo Cysterskie w Krzeszowie
  • Cerkiew pw. św. Archanioła Michała w Sokołowsku
  • Zamek Książ
  • Dolnośląska chata przysłupowa - Muzeum Sportu i Turystyki w Karpaczu
  • Domy Tkaczy "Dwunastu Apostow" z Chełmska Śląskiego
  • Zamek Czocha 26. Schronisko Strzecha Akademicka
  • Schronisko Samotnia
  • Wieża rycerska w Siedlęcinie
  • Młyn Papierniczy w Dusznikach Zdroju
  • Zamek Chojnik

    żródło: www.karpacz.pl